czwartek, 16 maja 2013

Bajka czy nie bajka?

Była sobie pewna kobieta. 
Miała męża.  
Razem mieli dwoje dzieci. 
Kobieta szukała ciągle wrażeń, chyba mąż był dla niej zbyt nudny - był przecież uczciwym człowiekiem z pasjami, kochał fotografię, muzykę, swoją pracę, dzieci. Dbał by żonie niczego nie brakowało. Żona jednak nadal szukała wrażeń, aż znalazła. 
Nowego męża. Wyprowadziła się z nowym mężem i dziećmi do nowego miasta. Tam urodziła nowe dziecko. 
Koniec bajki?
O nieee. tu bajka się na dobre rozpoczyna.
Kobieta prowadziła dom, nie pracowała zawodowo, zajmowała się zarabianiem pieniędzy pomagając głownie studentom.
Pewnego dnia kobieta stwierdziła, ze czas zachorować. Wymyśliła sobie chorobę, która nie jest uleczalna, a jej umiejscowienie zazwyczaj kończy się źle
Kobieta w sumie głupia nie była, czytała w internecie wszystko o swojej chorobie - szukała nowinek, i wszystko co znalazła przypisywała sobie. 
Mówiła znajomym o wszystkim, jak cierpi, jak się martwi, jak mało mają z nowym mężem pieniędzy bo leczenie kosztuje. 
Przyjaciele pieniądze dali. Kobieta wyzdrowiała.
Niedługo po tym znów zachorowała - tym razem na inną chorobę, też nie wróżąca nic dobrego. 
I znów prosiła o pomoc przyjaciół, koncerty, aukcje, zbiórki. 
Wszystko by kobietę ratować, by mogła dzieci wychować itd. 
Blog tej kobiety niestety jej nie pomógł, wręcz przeciwnie. Zaszkodził. Wnikliwe bloggerki zaczęły drążyć temat, przeprowadziły własne wewnętrzne dochodzenie. Im bardziej naciskały, tym bardziej kobieta "kręciła". 
W końcu balon pękł. 
Kobieta przyznała, ze oszukiwała. 
Wszystkich. 
Nie jestem chora - pisała. Mam problem - chyba psychiczny. 
W sieci grzmiało. W prasie grzmiało. W Tv nawet tez piorun zagrzmiał.
Kobieta pieniądze zaczęła oddawać.  
Ktoś z jej oszukanych znajomych złożył doniesienie do prokuratury.  
Kobieta udzielała wywiadów, w nich przepraszała. 
Oprócz przeprosin wyraźnie można było w wywiadach odczytać irytację, że jak to tak? On się przyznała a ludzie nadal ją potępiają? 
Nowego męża wybielała, że biedak nic nie wiedział, że ona to wszystko tak sama samiuteńka. 5 lat okłamywania nowego męża, 5 lat okłamywania własnego ojca. 5 lat okłamywania własnych dzieci. Nowy mąż wiedział. Doskonałe. Moderował w końcu jej wpisy na blogu. 
Wiedział, że kobiecie czytelniczki zarzucają, że kopiuje bloga "Chustki", że powiela schemat a podobieństwo jest uderzające. 
Oburzenie kobiety i nowego męża było ogromne. Jakże to tak można, nic nie wiecie o chorowaniu. Moja zona tak cierpi, nikomu nie życzę żeby na takie cierpienie patrzył....  
Dzieci płakały, że mama umiera. 
A mama nie umierała, nie umiera i pewnie długo jeszcze będzie zdrowa.

To bajka, która morału oczywistego nie posiada.

Wnioski niech sobie kdy sam wyciąga. 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz