Otóż, będą jeszcze podlotkiem, wiedziałam, iż dzieci posiadać będę. Wiedziałam, iż tych dzieci 2 sztuki być muszą i już. Koniec kropka.
Nieistotne jest to, iż trochę trwało zanim udało się w ciążę z SD zajść, nieistotne jest, iż przy 2 kreskach na teście oznajmującym nowinę, iż dołączy do rodziny SM - usłyszałam od (na szczęście byłego!) męża cyt. " i co my ku...a zrobimy"?
Ehhh, no nic, byłeś chłopie przy tym, czy znów był papierosek i piwko... No nieważne.
I tak "sobie" na świat wydałam synów dwóch. Jakże różnych.
Jeden SD skóra z ojca zdarta, cechy charakteru też po nim pewne pokazuje - ale na tym pracujemy, włosy rosną mu tak jak ojcu, chodzi ( stopy stawia znaczy) jak ojciec, no i masz, nic do mnie nie podobny no nic.
Zamknięty w sobie, chudziutki, bez bliskich kolegów ( czasem myślę, że bardzo samotny musi być), ale w sumie to super gość.
Mądry, talent do języków wykazuje, gimnazjum od września rozpocznie, harcerzem jest.
Drzwi przed kobietami otwiera i z uśmiechem mówi "proszę" - jest powód do dumy, jest. :)
Nie każda matka ma takiego 13-sto latka :) a do tego obowiązków w domu ma dużo, aż mi psiapsiółka kiedyś powiedziała cyt"no chyba przeginasz".
Generalnie idzie się z nim dogadać, czasem łatwiej, czasem trudniej ale się udaje.
A teraz opowieść ( rzeka można by rzec) o SM.
Trzeba wiedzieć, że od początku ciąży udawał dziewczynkę.
Na KAŻDYM!! usg. Dziewczynka i już. Bezdyskusyjnie.
Przy porodzie nie miał zamiaru ( no właściwe po urodzeniu) siś wyprostować, i pokazać, że duży z niego chłopak do tego stopnia, że lekarz prowadzący powiedział no matka, ja się chyba pomyliłem w obliczeniach - to na wcześniaka wygląda.
A tu niespodzianka! :) waga i długość odpowiednia, tylko tak to już z SM jest.
Wszystko po swojemu.
SM podobny do matki swojej jest. Ślepia ma po matce :)( o urodzie tu mówimy oczywiście:))
Charakterek tez trochę ma podobny :) uparty osioł, otwarty na ludzi i pomaga jak się da.
I nie przyjmuje do wiadomości żadnych tłumaczeń ( tak tez miałam jak byłam w jego wieku podobno, aczkolwiek PD mówi, że tak jest do dzisiaj, że ciągle usi mi udowadniać, że on ma rację :))
SM wzorując się na SD mógłby całymi dniami oglądać tv, grać na konsoli lub też komputerze, a nawet jak już wszystko jest powyłączane i spać trzeba iść to ukradkiem jeszcze coś na telefonie obejrzy.
SM ma w listopadzie 10 lat....
Klocków całe ogromne pudło stoi nie ruszane do miesięcy.
Czytanie książek to największa kara w życiu.
Rysowanie????
Sama sobie matka rysuj.
Pisanie?
O nie, nie ze mną te numery...nie będę pisał.
I wtedy wkracza do akcja KARA.
Nie będziesz, pisał, czytał, rysował itd?
TO masz szlaban na wszystko, masz przemyśleć swoje zachowanie, nie podoba mi się jak się zachowujesz, jest mi przykro, że nie chcesz sie uczyć itd.
I nie jest tak, że on mi powie spokojnie, nie bedę...
On wrzeszczy. Drze się. Pyskuje. Kopie w zasłonę między pokojami.
Rzuca wszystkim co mu pod rękę wpadnie.
Efektem jest moje MASZ SZLABAN !! ( oj donośnie zazwyczaj powiedziane)
Mija 5 minut i SM przychodzi.
SM: mamo co mam robić?
JA: poczytaj
SM: nie lubię, nie będę, nie mam co itd
JA: porysuj
JA: pobuduj z klocków
SM:mamo ja już będę grzeczny, daj mi szansę i pozwól zagrać
JA: nie, masz szlaban
SM: ale za co?
JA: (w myślach k.........a!!!) za pyskowanie itd
SM: mamo już nie będę, daj mi szansę.
JA: milczę
SM: mamo mogę zagrać?
JA: rycząc NIE!!!!!!
SM: wyjąc wychodzi z pokoju podkrzykując: nie to nie!
5 minut później:
SM: mamo co mam robić?
JA: poczytaj
SM: nie lubię, nie będę, nie mam co itd
JA: porysuj
JA: pobuduj z klocków
SM:mamo ja już będę grzeczny, daj mi szansę i pozwól zagrać
JA: nie, masz szlaban
SM: ale za co?
JA: (w myślach o k.........a!!!) za pyskowanie itd
SM: mamo już nie będę, daj mi szansę.
JA: milczę
SM: mamo mogę zagrać?
JA: rycząc NIE!!!!!!
SM: wyjąc wychodzi z pokoju podkrzykując: nie to nie!
Wtedy wkracza do akcji PD.
SM jak przyjdziesz jeszcze raz będziesz miał karę tydzień dłuższą.
5 minut później:
SM: mamo mogę zagrać?
JA: rycząc NIE!!!!!!
PD: masz karę dłużej o tydzień!
SM: WYJĄC , ale dlaczegooooooooo????? ja sie nudzę, aaaaa, buuuu itd.
SM: Jesteś okropna matką! Wyprowadzam się!
JA: zapakuj piżamkę!
Reasumując, jakże złą matką muszę być, skoro SM ciągle się nudzi, ciągle nie pamięta za co ma kary, ciągle każę mu myc zęby, ciągle coś.
A przecież on się nudzi!!!!!
A ja wtedy wychodzę z siebie!!!!
Ciekawe czy tylko ja tak mam z moimi chłopakami...